Najtrudniejszą pracą — tą o przekraczaniu siebie — jest próba zmieniania własnych zachowań. To trochę jak zdrada siebie, swojej tożsamości. Wybierając nowy styl życia, nawet najbardziej dla nas korzystny, podążamy czyimiś, ale nie swoimi śladami.
Tak zaczyna się drugi rozdział mojej książki o profilowaniu behawioralnym, nad którą pracuję. Rozdział nosi tytuł „Czym jest zachowanie człowieka i co je kształtuje”. Dzielę się jego fragmentami, bo ten sam temat jest dziś dla mnie tak samo ważny w profilowaniu, jak w pracy psychologicznej.
Skąd biorą się nasze zachowania
Od urodzenia nasze zachowanie kształtują myśli — i podążające za nimi emocje. Dostajemy ich zestaw od osób, które są nam najbliższe w dzieciństwie. Słyszymy je potem latami w głowie:
„Ty zawsze… ty nigdy… ktoś był od ciebie lepszy… powinieneś… musisz… jak wyglądasz…”
Wymieniam właśnie te trudne myśli, nie te wspierające, bo to przez nie ludzie trafiają do gabinetu psychologa. To one mogą zaniżać samoocenę i odbierać poczucie własnej wartości w chwilach odrzucenia lub niepowodzenia. Osobom, które je noszą, znacznie trudniej tworzyć dla siebie wspierające przekazy.
Co się wtedy dzieje w ciele i w mózgu
Trudna myśl rzadko zostaje tylko myślą. Ciało reaguje, zanim zdążymy pomyśleć: przyspiesza serce, spłyca się oddech, napinają się mięśnie. To praca autonomicznego układu nerwowego. Uruchamia alarm tak samo wtedy, gdy zagrożenie jest realne, jak wtedy, gdy jest nim wspomnienie albo czyjś głos w głowie.

W mózgu za szybką ocenę zagrożenia odpowiada w dużej mierze ciało migdałowate. Kora przedczołowa daje nam to, czego w alarmie najbardziej brakuje: pauzę między bodźcem a reakcją. Badania pokazują coś, co w gabinecie widzę na co dzień: kiedy nazywamy emocję słowami, aktywność ciała migdałowatego słabnie. Słowo daje dystans.

Jak usłyszeć ten głos
Pierwszym zadaniem jest nauczyć się ten głos słyszeć — i oddzielać go od tego, kim naprawdę jesteśmy. Pomocne są w tym pytania:
- Jaka myśl mi towarzyszy, kiedy się boję?
- Czyj to głos?
- Na ile lat się czuję, kiedy go słyszę?
- Jakie są fakty — czy coś mi realnie zagraża?
- Co najgorszego może się stać — i jak mógłbym sobie z tym poradzić?
Pytanie o wiek bywa najbardziej odkrywcze. Jeśli w trudnej chwili czujesz się, jakbyś miał siedem lat, bardzo możliwe, że odpowiadasz na sytuację głosem z tamtego czasu, a nie z dzisiaj.
Dziennik myśli
Dobra wiadomość jest taka, że nawet jeśli dominują w nas myśli oceniające i krytyczne, możemy nad nimi przejąć kontrolę. Kluczem jest konstruktywizm. Pomocnym narzędziem, wywodzącym się z terapii poznawczo-behawioralnej, jest dziennik myśli. Polega on na zapisywaniu myśli i towarzyszących im emocji, a następnie zadaniu sobie pytania: czy ta myśl ma podstawy w faktach?
- Sytuacja. Co się wydarzyło? Kiedy, gdzie, z kim?
- Myśl. Co dokładnie pomyślałam / pomyślałem? Zapisz słowo w słowo.
- Emocja. Co poczułam / poczułem i jak mocno, w skali 0–100?
- Fakty. Co przemawia za tą myślą, a co przeciw niej?
- Nowa myśl. Taka, która jest konstruktywna, oparta na rzeczywistości i uwzględnia emocję, bez jej tłumienia.
Przykład: szef nie odpowiedział na maila. Myśl: „Znowu coś zawaliłam”. Emocja: lęk, 70. Fakty: nie wiem, dlaczego nie odpisał, ostatnio chwalił mój projekt. Nowa myśl: „Czuję niepokój, ale nie mam dowodu, że zrobiłam coś źle. Jutro zapytam”.
Dlaczego piszę o tym jako profilerka
Bo myśli w ocenie i profilowaniu są narzędziem. Każdy analityk, składając fakty w całość, pracuje swoim najważniejszym instrumentem — mózgiem, który staje się dyskiem twardym dla zestawu przekonań określających jego możliwości, wartość i to, co jest w stanie zobaczyć w drugiej osobie.
Każdy, kto prowadzi rozmowę mającą na celu ocenę drugiego człowieka, powinien być w pełni świadomy swojego „ja” — swojego zestawu myśli, przekonań i głosów, które mu towarzyszą. By stać się profilerem, trzeba mieć jasność co do własnych wad i zalet. Świadomość tego, co ukształtowało nasze zachowania i gdzie pojawiają się pułapki ego. Wiedzę o tym, czego nam brak, gdzie szukamy uwagi i docenienia — i czy w rozmowie łatwo nas zmanipulować, wkładając w nasze usta cudze przekonania.
Profilować znaczy patrzeć na drugą osobę bez nakładania na nią własnych przekonań, nie ulegając równocześnie swoim lękom ani pragnieniom. Tego samego uczę się w pracy z klientami. Tylko że tym razem to klient uczy się tak patrzeć na siebie.
Słowa kształtują rzeczywistość
Myśli mają wpływ na zachowanie. Zadawanie pytań powinno mieć cel — ale żeby tworzyć cele, trzeba być świadomym, jak własne zachowanie kształtuje reakcje innych. To jest fundament.
Steve de Shazer, współtwórca Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, zwracał uwagę na to, jak gramatyka potrafi zamknąć nas w problemie. „Jestem beznadziejna” opisuje cechę. „Czuję się dziś bezradna” opisuje stan, który może minąć. Czasem zmiana zaczyna się od jednego słowa.
Jeśli chcesz przyjrzeć się temu, co mówisz do siebie, i nauczyć się słyszeć, czyj to głos — zapraszam na konsultację.
Na czym się opieram: Lieberman, M. D. i in. (2007). Putting feelings into words. Psychological Science, 18(5), 421–428 · de Shazer, S. (1997). Some thoughts on language use in therapy · Hofmann, S. G. i in. (2012). The efficacy of cognitive behavioral therapy: A review of meta-analyses. Cognitive Therapy and Research, 36(5), 427–440.
Jeśli przeżywasz kryzys, nie zostawaj z tym sam/a: 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania), 800 70 2222 (Centrum Wsparcia, całodobowo). W bezpośrednim zagrożeniu — 112.