pexels-photo-568025
Kiedy powstaje sekret? Kiedy przychodzi nam do głowy żeby o czymś nie mówić z jakiegoś powodu. Mamy przecież wiele zdarzeń w ciągu dnia o których nawzajem, na przykład w związku, sobie nie mówimy i wtedy nic się nie dzieje. Co się zaczyna dziać w momencie kiedy intencjonalnie zachowujemy coś tylko dla siebie?
Pytałam koleżanek czy mają sekrety przed swoimi mężami/partnerami zazwyczaj odpowiedź brzmi :tak. Jednak niewiele tych sekretów ma mały kaliber… Z reguły dotyczą zasad jakie w związku panują jak na przykład :wierność, lojalność, uczciwość.
Pytanie się zatem pojawia czy w ogóle istnieją sekrety dla nas nieistotne?
Coś co ukrywamy, o czym nie możemy od razu powiedzieć bardzo często zaczyna mocno zaprzatac nam głowę.
Mimo najszerszych chęci często jest tak, że sekret staje się dla nas czymś tak osobistym i intymnym, że możemy o nim fantazjować a przecież od stuleci to co zakazane…. Staje się bardziej pożądane. Działa tutaj także jedna z reguł zwana regułą niedostępności, to czego mieć nie możemy kusi bardziej…to co ma określony w czasie termin upływu czasu, to co jest tylko dostępne przez chwilę albo to o czym nikt nie może się dowiedzieć…
Czyli żeby powstał sekret musi zdarzyć się coś takiego co w jakiś sposób w naszych oczach będzie na tyle niewłaściwe/złe/źle odebrane przede wszystkim przez drugą osobę, że zachowujemy to dla siebie… Możemy z tym polemizować, ale wtedy jak inaczej tłumaczyć to, że nie możemy powiedzieć drugiej osobie całej prawdy? Jeśli ktoś powie, że po to żeby ją chronić to zapytam przed czym. Czy jeśli jesteśmy w szczerej relacji w związku to wówczas sekrety są potrzebne? Jeśli tak to dlaczego?
Czy zapomnienie o powiedzeniu drugiej osobie czegoś co nam się w ciągu dnia przydarzyło też jest równoznaczne z posiadaniem sekretów? Wyobrażam sobie, że nie, bo jeśli ktoś zapyta o to jak minął Twój dzień opiszesz w nim wszystko. Dopiero celowe pominięcie faktu staje się sekretem…
Sekret jest czymś co zachowujemy dla siebie. Pytanie po co i czy musimy mieć strefę tylko dla siebie. Istnieje wiele w dzisiejszych czasach pojęć posiadania własnego życia, własnego świata, dbania o siebie w związku jednak nie jest to definicja sekretów…
W takim razie czy sekret jest równorzędny z kłamstwem? Według definicji Paula Ekmana zatajanie prawdy też jest kłamstwem. 
Można zastanawiać się w takim razie czy istnieją takie nasze sekrety czyli kłamstwa w dobrej wierze?
Czy można zakładać że wiemy lepiej co będzie dobre dla osoby która kłamiemy?
Być może w przypadku choroby albo sytuacji w których stan zdrowia drugiej osoby znacząco by się pogorszył można mówić o ochronie jej, natomiast zawsze blokuje to dostęp do pełnej komunikacji. Do wiedzy na temat zachowań i reakcji drugiej strony, do zadania sobie pytań dlaczego chcemy kreować jej światopogląd na nasz świat tylko takim jakim my go chcemy widzieć?
Co się z nami dzieje kiedy mamy sekret, tajemnice… Jakie zachowania mogą w nas się pojawiać?
Jeśli chodzi o związki i zdrady… Może się pojawić w nas poczucie winy i chęć rekompensaty drugiej stronie naszych zachowań o których nie wie, może sprawić, że myślami będziemy zupełnie gdzieś indziej, może sprawić że się od siebie oddalimy. Dlaczego się oddalimy? Na przykład z tego powodu, że z kimś innym z kim mamy sekret łączy nas… Właśnie ta tajemnica…Dwuznaczne uśmieszki, smsy na szybko kasowane, zakupy chowane głęboko do szafy. Ograniczają nasza swobodę i poczucie wolności. Zawsze jest wolna wola i zawsze można zmienić decyzję albo zdanie… Nikt do niczego w życiu nas nie zmusza. Może warto zadać sobie pytanie, dlaczego okłamuję? Dlaczego muszę mieć ten sekret? Co takiego się stanie kiedy ujrzy on światło dzienne? Czego się obawiam?
Każdy z nas ma na swoim koncie mniejsze lub większe sekrety, można zadać sobie pytanie jakie sytuację albo osoby je generują i po co się pojawiają?
Nie odpowiem na pytanie czy sekret jest czymś dobrym, na pewno jest czymś co sprawia, że otwierają się zupełnie inne myśli a później dużo częściej mogą się pojawiać czyny… W końcu działa zasada, że im więcej o czymś myślimy, wizualizujemy coś sobie tym większe prawdopodobieństwo, że kiedyś nas to rzeczywiście spotka.
Może warto głęboko odetchnąć i żyć w prawdzie?